Wszystkie albumy

Les SaisiesWyścigi

Tour du Mont Blanc Cyclo 2016

10 zdjęć

330 km i 8000 m w pionie przez trzy kraje, najkrótszą drogą dookoła masywu Mont Blanc. Organizatorzy wykazali się poczuciem humoru rodem z Paragrafu 22: zapraszają ludzi na coś takiego i jednocześnie wymagają zaświadczenia, że są zdrowi. Kluczem było tu, jak we wszystkim na tym wyścigu, nie myśleć za dużo. Przednie koło tam, tylne za nim, duża biała góra cały czas po prawej, pilnować żółtych strzałek, podziwiać widoki. I trzymać słuchawkę w uchu, żeby w razie czego zadzwonić do mojej wróżki supportowej, która pojawi się i rozwiąże każdy problem.

Wyścig był, cytując jednego z zawodników, „cholernie długi”. To tak, jakby wziąć przewodnik po najbardziej epickich trasach rowerowych w Alpach i zmieścić go w jednym dniu. Widoki na dolinę Rodanu z przełęczy Forclaz albo na dolinę Tarentaise z Małego Świętego Bernarda zapierały dech, co było wyzwaniem, bo tchu nie miałam za dużo. Po ponad 15 godzinach (15:16:13) i wyjątkowo wrednych 800 m ostatniego podjazdu dojechałam do mety w Les Saisies, z Brevet d’Or.

Prawdziwymi zwycięzcami byli ostatni finisherzy, którzy dotarli o pierwszej w nocy, po 20 godzinach. Mieli najwięcej okazji, żeby się poddać, i się nie poddali.

Wszystko to było możliwe dzięki mojej wróżce supportowej, Antoniemu Myłce, i dwóm latom treningu pod okiem Arka Koguta z Way2Champ Cycling Coaching. Serdeczne dzięki.