Mam za sobą trzy dni dobrego ścigania w Nowym Targu, zakończone wygraną w klasyfikacji generalnej.
Pierwszy etap był jazdą na czas. Trasa zaczynała się niepozornie, prawie płasko, a pod koniec zamieniała się w ścianę płaczu o nachyleniu 28%. Chyba trochę za bardzo poniosło mnie na płaskim początku i zemściło się to pod koniec, kiedy walczyłam z ochotą, żeby zejść z roweru i dojść do mety pieszo. Mimo to skończyłam z 3. wynikiem open.
Na drugim etapie tempo było bardzo mocne, ale czułam się dobrze i wygrana etapu wydawała się w zasięgu. Niestety na zjeździe przypadkiem otarłam się o koleżankę.
