Na pierwszym zjeździe La Marmotte pękło mi tylne koło i wyścig się skończył.
Wyglądało to tak, jakby rozwarstwił się karbon, choć w nic nie uderzyłam. Jechałam normalnie po gładkim asfalcie. Zjazd był stromy i hamowałam, ale trudno mi uwierzyć, że to wystarczyło, żeby koła się przegrzały i rozpadły. To koło przejechało bez problemu ponad 20 000 km, a podobne uszkodzenie tylnego koła przytrafiło mi się już dwa lata wcześniej.
Zastanawiałam się, czy to tylko pech, czy takie rzeczy zdarzają się częściej z kołami Roval 40 albo w ogóle z kołami karbonowymi, i czy da się czymś takim sytuacjom zapobiec.

