Wszystkie albumy

Estavayer-le-LacWyścigi

Elsa Bike Trophy 2016

3 zdjęcia

Elsa Bike Trophy w Estavayer-le-Lac był moim pierwszym maratonem MTB w sezonie. 60 km i 1800 m przewyższenia zawsze oznaczały najłatwiejszą imprezę w kalendarzu, prawie rozgrzewkę. Nie tym razem. Cały tydzień mocno padało i trasa zamieniła się w błotną rzekę.

Już na pierwszych kilometrach na poboczach widać było zawodników walczących z zablokowanymi przerzutkami. Niejeden pewnie żałował, że oprócz multitoola nie wziął do kieszonki saperki. Można było też zobaczyć, co producenci opon mają na myśli, reklamując „minimalne opory toczenia”. Opory były naprawdę minimalne, i to we wszystkie strony. Bez przyczepności nawet proste zjazdy leśną drogą stawały się sportem ekstremalnym, a niektóre podjazdy przypominały jazdę na rolce. Mam wrażenie, że ja zrobiłam 60 km, a tylne koło dwa razy tyle.

W takich warunkach wynik bez wypadku, w środku stawki open i 6. miejsce w kategorii „bez licencji”, uważam za całkiem niezły.